Jak jeść, żeby nie przytyć…?

Od razu, na wstępie uprzedzę, że wbrew temu, co sugerują niektóre „super diety”, a także producenci „super suplementów” – NIE ISTNIEJE JEDNOZNACZNA ODPOWIEDŹ NA   PYTANIE „Jak jeść, żeby nie przytyć?”.

Zapomnijcie o istnieniu cudownych środków. Bo takie po prostu nie istnieją… 

Ale zacznijmy od początku.

Aby zrozumieć, jak należy jeść, warto mieć przede wszystkim świadomość tego, czego pod żadnym pozorem nie wolno spożywać, bądź czego starać się unikać. Zacznę od przedstawienia pewnej grafiki, którą powinien znać każdy, kto zamierza odżywiać się świadomie i zdrowo.  Mowa, oczywiście o PIRAMIDZIE ZDROWEGO ŻYWIENIA.

piramida

 

Jak należy ją czytać? Otóż, w każdej piramidzie najważniejsza jest podstawa. Czyli nie przypadkowo u naszej podstawy pojawiło się coś – na pozór – nie związanego z żywieniem – AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA. Właśnie tak! To właśnie ona warunkuje nasze zapotrzebowanie na kalorie. A co za tym idzie, ilość spożywanego pokarmu…

Nie będę się tu rozpisywał nad szczegółową dietą, bo jest ona uzależniona od indywidualnych potrzeb każdego z nas. I taką dietę, każdy trener personalny, powinien potrafić rozpisać na podstawie wywiadu z klientem…

Wróćmy natomiast do kwestii – CZEGO UNIKAĆ – a co nie zostało ujęte w naszej piramidzie…? 

Zacznijmy od używek…

  1. Na pierwszym miejscu zaklasyfikuję – ALKOHOL. Niestety, ale jest to prawdziwy destruktor w każdej diecie. A to dlatego, że w sposób drastyczny zaburza metabolizm naszego organizmu. Zwiększa łaknienie, przez co odczuwamy znacznie większe zapotrzebowanie na jedzenie… Wszelkie zakąski, przegryzki, itp. to niestety coś, co odkłada się w postaci tłuszczu… Nawet jeśli spożywamy tzw. zdrowe produkty, to są one niestety w większości magazynowane, a nie trawione. A to w dużej mierze dlatego, że… alkohol zawsze wchłonie się  dużo szybciej.  Zatem skoro już musimy napić się alkoholu – warto zjeść suty i najlepiej bardzo tłusty posiłek przynajmniej na 1,5 godziny przed „libacją”. Tłuszcze bardzo spowalniają wchłanianie się alkoholu… 🙂
  2. Na drugim miejscu znajdą się SŁODYCZE – zwykle najbardziej pożądane przez większość kobiet… 🙂 Ale oczywiście Panie wcale nie są w tym odosobnione.  Cukier biały, czy cukier brązowy… Tak naprawdę odróżnia je głównie smak. Niestety negatywne działania uboczne, w postaci sadełka, są niemal identyczne… 🙂 Tak więc cukier w przeróżnych postaciach jest niemal wszechobecny. Dodawany prawie do wszystkiego. Prawdziwym koszmarem jest fakt, że prawie każdy produkt zawiera CUKIER! Ketchup, musztarda, sok, napój, woda smakowa, jogurt, galaretka owocowa… Cukier jest niemal w każdym produkcie! No i oczywiście SŁODYCZE… Kuszące i uzależniające… Cukierki, batoniki, ciasteczka, torciki… Prawdziwe bomby kaloryczne, które oprócz tego że są słodkie, to zawierają przecież w składzie całą masę różnych dodatków, które potęgują ich negatywne działanie. Najgorsze są ciasta zawierające prócz cukru, mąkę, tłuszcz, spulchniacze i tzw. składniki wzbogacające smak… MASAKRA…  Jak się przed tym uchronić? Kupowanie tzw. zdrowych słodyczy – a jest ich na rynku coraz więcej – jest zwykle dość kosztowne. Ale możemy przecież zrobić samemu zdrowy słodycz. Wystarczy zaopatrzyć się w odpowiednie surowce. Zamiast cukru – ksylitol – czyli cukier brzozowy, bądź stewia. Zamiast zwykłej mąki – mąka razowa, mąka kokosowa. Zamiast zwykłego tłuszczu – olej kokosowy…
  3. Na trzecim miejscu zaklasyfikowałem SÓL – podobnie jak cukier, stanowi wszechobecny dodatek w niemal każdym produkcie spożywczym, dostępnym w sklepach. Niestety sól, zwłaszcza w nadmiarze, jest bardzo szkodliwa. Przede wszystkim – niszczy nerki. Dlatego osoby mające jakiekolwiek problemy z nerkami powinny unikać soli za wszelką cenę! Wiem, że na początku może się to wydawać bardzo trudne. Pokarmy bez soli wydawać się będą mdłe i bez smaku… Ale zapewniam, że to przejściowe. Już po dwóch, trzech tygodniach, nasze kubki smakowe zaczną postrzegać nową gamę smaków.  A to za sprawą wyczulonego zmysłu smaku, który wcześniej był upośledzany za sprawą soli.   Nadużywanie soli przyczynia się do powstawania nadciśnienia tętniczego! Oprócz tego należy też pamiętać, że sól zatrzymuje wodę w organiźmie…

Skoro znamy już podstawy zdrowego żywienia i wiemy czego unikać, znamy też poziom naszej aktywności fizycznej, możemy się pokusić o ustalenie co i w jakich ilościach należy spożywać. Do tego celu potrzebne nam będą specjalne wzory na wyliczenie Podstawowej Przemiany Materii (PPM) oraz Całkowitej Przemiany Materii (CPM), które to wzory pomogą nam w ustaleniu, jaką liczbę kalorii powinniśmy zapewnić swojemu organizmowi. A to z kolei pozwoli nam na rozpisanie odpowiedniej do naszych potrzeb diety, w rozbiciu na makroskładniki, czyli węglowodany, tłuszcze i białka… 🙂

Ale o tym przeczytacie w kolejnym wpisie…

Jedna myśl na temat “Jak jeść, żeby nie przytyć…?

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: